Reklama
Reklama

Dwa razy uciekała z Ameryki. Drugi raz przed mężem

Trwające tydzień wesele na 1500 gości, 21 ślubnych kreacji, miesiąc miodowy w Honolulu... Wydawało się, że u boku Teda Kowalczyka – mieszkającego w Chicago biznesmena polskiego pochodzenia – Violetta Villas wreszcie znajdzie szczęście, którego tak bardzo pragnęła. „Na kolanach błagał, żebym za niego wyszła, codziennie dawał mi czerwone róże, przysięgał, że nieba mi uchyli” - wyznała piosenkarka. „A potem musiałam uciekać” - żaliła się po latach.

Violetta Villas dwa razy "organizowała" sobie życie w Ameryce. Po raz pierwszy - gdy w 1966 roku poleciała za ocean na zaproszenie Frederica Apcara z teatru rewiowego przy hotelu Dunes w Las Vegas, a drugi - gdy dwie dekady później przyjęła oświadczyny Teda Kowalczyka i postanowiła przenieść się do Chicago na stałe.

Niestety, żaden z american dreams gwiazdy nie zakończył się happy endem. Dopiero niedawno wyszło na jaw, że Villas musiała uciekać ze Stanów.

Reklama

Violetta Villas bała się o życie. Tylko syn zna prawdę

Barbara Szymańska - przyjaciółka zmarłej 5 grudnia 2011 roku Violetty Villas - podzieliła się ostatnio z dziennikarką jednego z tabloidów swoją wiedzą na temat nieznanych faktów z życia diwy. Ujawniła, że piosenkarka miała pod koniec lat 60. kłopoty i gdyby nie uciekła z Las Vegas, mogłaby naprawdę źle skończyć.

"Świat leżał jej u stóp. Nawet Hollywood zaczęło się nią interesować i miała propozycje grania w serialach. Niestety, stała się straszna rzecz..." - zaczyna swą opowieść Szymańska.

"W zasadzie nie mogę o tym mówić, ale Violetta była świadkiem czegoś, co zagrażało jej życiu. Musiała wyjechać do Polski, żeby ratować siebie. Gdyby nie ten incydent, na pewno by została" - stwierdziła na łamach "Faktu", nie wdając się jednak w szczegóły.

Całą prawdę o tym, co wydarzyło się w Las Vegas, znają tylko dwie osoby - Barbara Szymańska i syn Violetty, Krzysztof Gospodarek.

"Jedynie on może powiedzieć, co się stało" - zastrzega przyjaciółka diwy.

Swój nagły powrót do Polski Villas tłumaczyła chorobą matki

Krzysztof Gospodarek uchylił kiedyś rąbka tajemnicy, przyznając w rozmowie z "Echem Dnia", że jego matka rzeczywiście uciekła z Ameryki i że kłamała w wywiadach, gdy pytano ją, dlaczego wróciła do kraju. Powodu jej powrotu jednak nie chciał zdradzić.

"U babci wykryto wtedy raka, więc mama swój powrót wytłumaczyła mediom chorobą babci" - powiedział.

Szymańska zapewnia, że Violetta uciekła przed z powodu gróźb. Autorzy książki "Villas" są z kolei przekonani, że chodziło o zaległości podatkowe. A może jedno i drugie są ze sobą powiązane?

Faktem jest, że na początku 1976 roku Villas wybrała się do Nowego Jorku z zespołem "Podwieczorku przy mikrofonie" i, gdy zbliżał się dzień powrotu, oświadczyła, że zostaje, bo musi jechać do Chicago w celu uregulowania długu, który zaciągnęła podczas poprzedniego pobytu w Stanach.

Violetta Villas: Wszystko, co miała, zostawiła w Chicago

Druga ucieczka Violetty Villas miała miejsce pół roku po jej ślubie z Tedem Kowalczykiem. Powód tym razem był jasny - piosenkarka chciała po prostu uwolnić się od męża.

"Mama dała mu się wmanewrować w ślub" - opowiadał Krzysztof Gospodarek w rozmowie z "Echem Dnia".

"W Polsce media zrobiły z niego milionera, a to był biedny, zadłużony po uszy człowiek. Miał co prawda restaurację, ale nie przynosiła ona praktycznie żadnych zysków. Siostrę mamy, Wandę, która pojechała wtedy do Stanów, żeby zarobić parę złotych, zatrudnił na zmywaku. A mamę zmuszał do przesiadywania w barze jego restauracji, przyjmowania gości (...) i dyskutowania z nimi" - zdradził.

Gdy Violetta Villas zorientowała się, że mąż chce tylko na niej zarobić, postanowiła od niego odejść, ale to wcale nie było łatwe.

"Kowalczyk był prymitywnym prostakiem. Uciekła od niego załamana, wszystko mu zostawiła" - powiedział Gospodarek w wywiadzie dla "Echa Dnia".

Porzucony mąż oczerniał Villas

O awanturach, do jakich dochodziło między Violettą a Tedem, głośno było w całym Chicago. Kłócili się o wszystko - o miłość piosenkarki do zwierząt, o to, że się modl jej wiaręi. W końcu, gdy Kowalczyk przekroczył ostatnią granicę, Villas uznała, że musi uciekać, spakowała się i wyjechała.

Po rozwodzie Ted oczerniał diwę w polonijnej prasie, zrobił z niej wariatkę. Zmarł w 2006 roku w przytułku dla nędzarzy. Do końca swych dni utrzymywał, że to Violetta puściła go z torbami.

Krzysztof Gospodarek od dawna planuje napisanie książki o swojej sławnej mamie, niewykluczone więc, że kiedyś poznamy prawdziwe powody obu ucieczek diwy z Ameryki.

Zobacz też:

Violetta Villas. Maryla Rodowicz, Jerzy Połomski. Jak nazywają się naprawdę? [QUIZ]

Bliscy Villas wciąż czekają na decyzję w sprawie filmu. Nie chcą tandety i są problemy...

Violetta Villas walczyła o ukochanego ze światowej sławy pianistką i... przegrała. Zostawił ją na lodzie

Grube miliony na film o Villas. To nie były plotki. Prawda o powodach wyszła na jaw

Źródła:

1. Wywiad z B. Szymańską, "Fakt", grudzień 2023.

2. Książka I. Michalewicz i J. Danielewicza "Villas", wyd. 2019.

3. Książka W. Fillera "Tygrysica z Magdalenki", wyd. 1993.

4. Wywiad z K. Gospodarkiem, "Echo Dnia", październik 2004.

Źródło: AIM
Dowiedz się więcej na temat: Violetta Villas
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Polecamy