Reklama
Reklama

Gąssowski ma za sobą kilka głośnych związków, lecz żony się nie doczekał... Po latach nie żałuje

80-letni Wojciech Gąssowski – piosenkarz, który wylansował mnóstwo przebojów i jest nazywany polskim Presleyem, przyznaje, że całe swoje życie poświęcił śpiewaniu. Nie miał za to głowy, by zadbać o szczęście w życiu prywatnym. „Mój zawód jest bardzo zazdrosny” - powiedział ostatnio, zapytany, czy żałuje, iż nie ma u boku nikogo bliskiego.

Wojciechu Gąssowskim kochały się przed laty tysiące Polek, on jednak nigdy nie miał czasu na miłość. Były co prawda w jego życiu momenty, gdy próbował ułożyć sobie życie. Kobiety, z którymi się wiązał, jakoś zawsze nie widziały się jednak w roli jego partnerki po grób. Wokalista, którego "Zielone wzgórza nad Soliną" uważane są za jedną z najpiękniejszych polskich piosenek wszech czasów, nie kryje, że miał niezwykły talent do wplątywania się w związki bez przyszłości. Na szczęście zawsze wychodził z nich obronną ręką.

Reklama

"Dla mnie wielką satysfakcją jest to, że jestem blisko ze wszystkimi moimi kobietami, jestem z nimi cały czas w dobrym kontakcie" - stwierdził wokalista w rozmowie z tygodnikiem "Wprost".

Wojciech Gąssowski: Jego kochanki lgnęły do kobiety, która była miłością jego życia

Nie jest tajemnicą, że pierwszą wielką miłością (prawdopodobnie miłością życia) Wojciecha Gąssowskiego była aktorka Kalina Jędrusik.

"Myślę, że Kalina też mnie kochała. Miałem chyba u niej dobrą opinię. Byłem z nią do końca. Interesowałem się nią, a ona mną. Interesowała się wszystkimi kobietami, z którymi później byłem. Ze wszystkimi się zaprzyjaźniła" - wspominał na kartach książki Remigiusza Grzeli "Z kim tak ci będzie źle jak ze mną. Historia Kaliny Jędrusik i Stanisława Dygata".

Gąssowski był naprawdę bardzo zżyty z najpiękniejszą kobietą PRL-u. Lubił go też mąż Kaliny: "Oboje chcieli, żebym zawsze był blisko" - twierdzi piosenkarz, tłumacząc, dlaczego zgodził się zamieszkać z Dygatami pod jednym dachem.

Choć Wojciech zdawał sobie sprawę z tego, że aktorka nie zostawi dla niego męża, nigdy nie przestał jej kochać. Nie przeszkadzało mu to natomiast spotykać się także z innymi paniami. Kalina Jędrusik jako pierwsza dowiedziała się, że "Kocio", jak nazywała Gąssowskiego, stracił głowę dla tancerki Małgorzaty Potockiej. Nie miała nic przeciwko, by ukochana Wojciecha wprowadziła się do pokoju, który udostępniła mu w swoim mieszkaniu.

"Między Kaliną a mną i Małgosią, a potem Elą Jaworowicz i innymi moimi kobietami nie było żadnego konfliktu. One lgnęły do Kaliny, a ona do nich" - opowiadał wokalista Remigiuszowi Grzeli.

Wojciech Gąssowski: Elżbieta Jaworowicz nigdy nie potwierdziła, że była z nim w romantycznej relacji

Gdyby Małgorzata Potocka nie zdradziła Gąssowskiego z Janem Nowickim, pewnie zostałaby żoną Wojciecha. W każdym razie to właśnie ona ze wszystkich jego partnerek była najbliższa stanięcia u jego boku przed ołtarzem.

"Zniszczyłam naszą miłość, zniszczyłam nasz związek. I bardzo tego żałuję, ale czasu nie da się cofnąć" - powiedziała po latach "Angorze".

Wojciechowi Gąssowskiemu nie udało się też ułożyć sobie życia z jedną z największych gwiazd TVP - Elżbietą Jaworowicz. Ani on, ani ona nie chcą mówić o tym, co ich łączyło. Tak naprawdę swój romans z gospodynią "Sprawy dla reportera" piosenkarz potwierdził dopiero niedawno, wymieniając nazwisko byłej ukochanej w rozmowie z autorem książki o Kalinie Jędrusik.

Wcześniej pomijał Elżbietę, mówiąc o kobietach, z którymi był blisko. Ona z kolei od lat konsekwentnie nabiera wody w usta, gdy słyszy pytania o Wojciecha. Wiadomo, że Gąssowski przez pewien czas spotykał się też z córką Steni Kozłowskiej i planował wspólną przyszłość z tajemniczą Izabellą z Sopotu. Niestety, i te związki nie przetrwały próby czasu.

"Jakoś specjalnie nad tym nie ubolewam. Było, minęło" - powiedział w programie "Uwaga. Kulisy sławy".

Wojciech Gąssowski: Niczego nie żałuje

Wojciech Gąssowski mówi o sobie, że jest "w miarę szczęśliwym singlem". Natomiast nawet on czasami zastanawia się, jakby to było, gdyby miał kogoś u swojego boku: "Podziwiam tych, którym się udało pogodzić artystyczną profesję i rodzinę. Moje życie nieodłącznie związane było z muzyką, występami i nagraniami" - wyznał w najnowszym wywiadzie.

"Samotnym absolutnie się nie czuję, mam grono wypróbowanych przyjaciół, wiele zainteresowań i jeszcze dużo rzeczy do zrobienia" - stwierdził za to w rozmowie z "Retro".

Wykonawca nieśmiertelnego przeboju "Gdzie się podziały tamte prywatki", pytany, czy gdyby mógł jeszcze raz przeżyć swoje życie, przeżyłby je tak samo, mówi, że niczego nie żałuje...

"Wszystko, co przeżyłem, składa się na bogactwo mojego życia. I wzloty, i upadki. Uczyłem się życia na własnych doświadczeniach, dokonując czasem nietrafnych wyborów, po drodze odnosząc także sukcesy. Poznałem życzliwych ludzi. Więc czego tu żałować" - powiedział Małgorzacie Jungst z magazynu "Retro".

Zobacz też:

Wojciech Gąssowski nie założył rodziny z Jaworowicz. Dziś jest sam i żyje z oszczędności...

Wpadka TVP po emisji "Wiadomości". Widzowie nie wiedzieli, co się dzieje

Poruszający widok na grobie Emiliana Kamińskiego, a tu jeszcze takie wieści od siostry. Pół roku milczała

Źródło: AIM
Dowiedz się więcej na temat: Wojciech Gąssowski
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Polecamy