Maluba niedawno wzięła ślub, a teraz psioczy na gości bez grosza. "To jest żenada"
Maluba, influencerka i zwyciężczyni "Projektu Lady", nie tylko rozwija swoją obecność w mediach społecznościowych, lecz również wypowiada się w różnych kwestiach. Niedawno podzieliła się radami ws. ślubnych gości i wartości prezentów. Celebrytka nie kryje się z tym, że nie toleruje, kiedy ktoś przychodzi na wesele z pustymi rękoma tylko po to, aby się najeść.
Maluba - a tak naprawdę Magdalena Lubacz - to zwyciężczyni trzeciej edycji "Projektu Lady". Po udziale w programie zaczęła działać jako wykonawczyni muzyki disco polo oraz rozwijać działalność w internecie.
Maluba dziś prowadzi konto na TikToku i Instagramie, gdzie m.in. z przymrużeniem oka "edukuje", jak według niej powinna zachowywać się dama. Lada moment ponownie zrobi się o niej głośno, gdyż wzięła udział w programie "The 50" u boku innych polskich celebrytów.
"Fakt" postanowił zapytać Malubę o to, ile dałaby w prezencie osobom, które zaprosiły ją na ślub. "Myślę, że takie minimum to jest 2000 zł za dwie osoby, czyli na głowę 1000 zł. To jest jak najbardziej w porządku kwota" - mówiła.
Celebrytka szybko jednak podkreśliła, że wszystko zależy od tego, kim dla nas jest osoba zapraszająca.
"Co innego gdybym była świadkiem, czy gdyby to był ślub mojego brata, czy mojej przyjaciółki, no to wtedy myślę, że tak od 5000 zł bym zaczęła. Jeśli to jest jakaś znajoma, koleżanka, kuzynka, z którą na co dzień nie mam kontaktu, to za 2000 zł ona będzie miała i tak, talerzyk opłacony i kilka atrakcji zapewnionych dzięki temu. Jakby każdy tyle dawał, to wszyscy by byli na plusie" - powiedziała.
Zwyciężczyni "Projektu Lady" jest też stanowczo przeciwna chodzeniu na wesele z pustymi rękoma. Nie poleca takiego rozwiązania i apeluje, aby wcześniej kontaktować się w tej sprawie z osobami zapraszającymi.
"Uważam, że to jest żenada. Lepiej po prostu wcześniej się skontaktować i powiedzieć, że przyszłabym na ślub, aczkolwiek nie stać mnie na to i jeżeli nam zależy na jakimś gościu, to wtedy powiemy, że to nie jest ważne. A jeżeli ktoś po prostu chciał przyjść, nażreć się i zrobić trzodę, no to świadczy tylko o nim. (...) Gdyby mnie nie było stać na taką wyprawę, to po prostu bym odmówiła udziału w tym weselu. Dużo różnych fajnych rzeczy można robić w weekend. Niekoniecznie bawić się na czymś weselu" - przyznała bez ogródek Maluba.
Maluba jeszcze niedawno sama organizowała własne wesele. Influencerka oraz jej ukochany, Krzysztof Rataj, w lipcu 2024 roku wzięli ślub na zamku w Baranowie Sandomierskim. Ceremonia była niczym z bajki - nie zabrakło nawet karocy dla państwa młodych. Celebrytka postawiła na prostą, ale elegancką kreację z długim trenem, welonem do ziemi i niemałym dekoltem.
Zobacz też:
Mentorka Irena zobaczyła starszą modelkę i się wkurzyła. Teraz się tłumaczy