Skolim gwiazdą Roztańczonego PGE Narodowego w Polsacie
Skolim to obecnie jeden z najbardziej rozchwytywanych wykonawców w polskiej branży muzycznej. Wykonawca pojawi się na jubileuszowej, dziesiątej edycji "Roztańczonego PGE Narodowego", która odbędzie się już w sobotę, 10 października, w Warszawie.
Wśród zapowiedzianych gwiazd są także Maryla Rodowicz, Andrzej Piaseczny, Cleo i Zenek Martyniuk. Transmisja koncertu rozpocznie się w Polsacie o godz. 19:55.
Koncertowy kalendarz Skolima jest wypełniony po brzegi, a wraz z kolejnymi występami powracają pytania o jego zarobki. Jeszcze na początku roku menedżer muzyka, Wojciech Woner, wyjaśniał w rozmowie z VOX FM, że organizatorzy nie mogą liczyć na jeden sztywny cennik. Ostateczna kwota zależy między innymi od miejsca wydarzenia i dojazdu.
"Czasami możemy zagrać za 20 tys. zł, a czasami za 40 tys. Cena jest zawsze do ustalenia ze względu na kwestie, gdzie ten koncert jest, czy np. gramy gdzieś w pobliżu, jak to wygląda logistycznie. Czy jedziemy samochodem, czy lecimy helikopterem" - tłumaczył.
Skolim zarabia krocie na koncertach
Kilka miesięcy później sam Skolim podgrzał dyskusję o koncertowych honorariach. W maju 2026 roku w rozmowie z "Super Expressem" złożył jednoznaczną deklarację. Przekonywał, że jego stawka jest najwyższa w Polsce, a swoją pozycję uzasadniał liczbą występów i zainteresowaniem publiczności.
"Moja stawka za koncert jest najwyższa w Polsce. Spójrzmy prawdzie w oczy. 503 koncerty, stadiony, hale, małe miasteczka, 25 tys. ludzi. Wszyscy wójtowie z sąsiednich gmin [są niezadowoleni - red.], że się na to nie porwali. Wojewodowie [są niezadowoleni - red.], że nie mają tego u siebie" - mówił.
Na tym nie poprzestał. Opowiedział również o reakcjach właścicieli klubów, którzy mieli odczuć finansowe korzyści z jego występów.
"Właściciele klubów od sześciu lat [po 2020 roku red.] załamani, że kluby nie szły. Dzisiaj mówią: stary, salę weselną dzięki tobie kupiłem, jesteś lepszy niż kredyt. Przyciągam ludzi, bawię ludzi, pokrzepiam polskie serca" - zapewniał.
Skolim zapytany o 75 tys. zł za koncert. Tak odpowiedział
W tym samym czasie pojawiły się doniesienia, że za występ Skolima trzeba zapłacić nawet 75 tys. zł. Byłaby to kwota wyższa od przywoływanego w mediach honorarium Maryli Rodowicz, szacowanego na około 50-60 tys. zł. Informacji o stawce muzyka nie należy jednak traktować jako potwierdzonego cennika.
Plejada postanowiła zapytać go o te doniesienia. Skolim nie potwierdził konkretnej kwoty. Zamiast tego zaczął opowiadać o popularności swojej muzyki i wiadomościach, które otrzymuje od słuchaczy.
"Ilość koncertów to liczba ludzi, którzy się przy tym bawią, którym dostarczam radość, ile osób sobie w samochodzie tego słucha, na wyjazdach, wakacjach. Dużo nagrań dostaję, że się ludzie bawią w tych kurortach, że ta muzyka 'viraluje', że to jest grane na weselach, nawet nie wiem, gdzie nie jest grane na dobrą sprawę" - tłumaczył.
Nad zarobkami Skolima czuwa jego mama
Choć kwestia honorarium pozostała bez jednoznacznej odpowiedzi, muzyk jasno określił swój stosunek do występów. Zapewniał, że nawet po trudnym dniu kontakt z publicznością poprawia mu nastrój.
"Gram bardzo dużo i lubię to robić. Sprawia mi to niesamowitą przyjemność. Nigdy nie nazwałem tego pracą. Jest to olbrzymia przyjemność. Nieważne jak ciężki i przykry dzień bym miał, to wychodzę na scenę i ci wszyscy ludzie powodują, że czuję się niesamowicie" - mówił w rozmowie z serwisem.
Skolim jakiś czas temu wyznał na łamach Pomponika, co się dzieje z jego zarobionymi pieniędzmi. Jak się okazuje, nad jego majątkiem czuwa osoba, której ufa bezgranicznie - mama.
"Moja mama trzyma kasiorę. Mam mamę menadżera, ja to po prostu gram, nie wiem, co tam się z tym wszystkim dzieje. Na pewno mi odkładają, żebym tam miał na jakąś kromkę chleba i kawę czarną" - mówił na łamach Pomponika.

Zobacz też:
Skolim dorobił się fortuny i ogromnej posiadłości. Mało kogo stać na taki dom
Niecodzienne sceny przed koncertem Skolima. Tak będzie świętował podwójny jubileusz
Skolim i Sołtysiewicz zaczynali razem karierę. Dziś Jasper tak patrzy na umiejętności "króla latino"








