Stoch oddał ostatni skok, a potem takie sceny. Łzy i frustracja
Ostatni skok w Zakopenem i ostatnia szansa na godne pożegnanie z polską publicznością. Ale na Wielkiej Krokwi, gdzie pięć razy stawał na najwyższym podium,Kamil Stoch przeżył sportowy koszmar. Nie dość, że nie awansował nawet do drugiej serii, lądując dopiero na 42. miejscu, to jeszcze na zeskoku puściły mu nerwy.
Kamil Stoch oddał ostatni skok, a potem takie sceny. To nie koniec, puściły mu nerwy
"Ten weekend pod względem sportowym był dla mnie do niczego. Nie nadawałem się do wykonania najprostszych rzeczy. Marzyłem i wyobrażałem sobie, jak chciałbym oddawać tutaj skoki, jakie miałyby one być. Natomiast często z naszych marzeń, ambicji i chęci wynika zupełnie coś innego" - przekazywał drżącym głosem Stoch.
Żona skoczka, Ewa Bilan-Stoch, była pierwszą osobą, która dotarła do niego po pełnym emocji ostatnim skoku. Gdy nie awansował do drugiej serii, natychmiast podbiegła, aby go pocieszyć.
Zaraz po skoku, w strefie dla zawodników, Kamil Stoch zalany łzami utonął w jej objęciach. Na nagraniu udostępnionym przez Polski Związek Narciarski widać, jak czule go przytula. To właśnie jej wsparcie pozwoliło mu opanować emocje. Jak później przyznał: "Potrzebowałem iść do rodziny i spędzić z nią kilka chwil, żeby te emocje opadły".
Najcięższe chwile w karierze Stocha. Nie mógł powstrzymać wzruszenia
W rozmowie zaraz po skokach dziennikarz "Eurosportu" zapytał się, jak Kamil przygotował się na to ostatnie wydarzenie w Zakopanem. Jak się okazało, nie było lekko.
"Nie mogłem zasnąć z kilku powodów. Z pierwszego powodu takiego, że sportowo jestem na kiepskim poziomie, nie na takim, na jakim chciałem być tutaj. Wszelkie moje marzenia, które snułem i jakieś wizje tego, w jaki sposób chciałem oddać ostatni skok w Zakopanem, albo w ogóle oddawać skoki w ten ostatni weekend spełzły na niczym, bo nie byłem w stanie tego zrobić, nie byłem w stanie wykonać najprostszych rzeczy pomimo sporych chęci i zaangażowania. I dlatego nie mogłem zasnąć, z takiej czysto sportowej złości. Ale jadąc na skocznie widziałem kibiców, którzy do mnie machają, mówili same miłe rzeczy, to sobie uświadomiłem, że nieważne jak skoczę..." - wyznał Kamil w rozmowie z "Eurosport".
Kamil Stoch jeszcze się nie żegna z karierą. Oto co zrobi dalej
To jednak nie jest całkowity koniec kariery skoczka. Gdy spytano Stocha o sytuację z wyjazdem na Igrzyska, nie udzielił jasnej odpowiedzi na temat dalszych planów. Prawdopodobnie doświadczony zawodnik zrezygnuje z długiej podróży przedolimpijskiej do Sapporo. Możliwe, że zamiast wyjazdu do Japonii wybierze spokojne treningi na miejscu.
Michał Doleżal z kolei zasugerował, żeby Kamil odpoczął:
"Temat został podjęty, natomiast jak on się finalnie zakończy to nie wiem (...), nie wiem, jakie też ma plany względem ogółu. Jeśli pojadę do Japonii, to zrobię co w mojej mocy, żeby skakać jak najlepiej. A jak nie, to postaram się wykorzystać ten czas na treningi, żeby się dobrze zregenerować i przygotować do kolejnych startów" - wyznał skoczek.
Na koniec wzruszającym głosem wyznał, że dziękuje przede wszystkim kibicom, którzy są z nim pomimo ciężkich chwil.
"Dziękuję wszystkim, całej mojej rodzinie, wszystkim kibicom za to, że przyszliście w takim momencie. To zostanie ze mną do końca życia" - podsumował wywiad Kamil.
Marta Nawrocka obecna z mężem w Zakopanem również podziękowała Stochowi za całokształt jego sportowej kariery na Instagramie.
"Zakopane. Konkurs Indywidualny Pucharu Świata oraz pożegnalny skok naszego mistrza Kamila Stocha na Wielkiej Krokwi. Dziękujemy za ogromne sportowe emocje i wielkie osiągnięcia" - czytamy we wpisie.
Kamil Stoch nie tak chciał zakończyć karierę. Jego sytuację skomentowała nawet Marta Nawrocka
Doniesienia ws. Nawrockiej potwierdziły się po czasie. Jest tak, jak ludzie myśleli
Najpierw Nawrocka oficjalnie ogłosiła, a teraz takie wyznanie ws. męża. To koniec domysłów








