Kamila z "Rolnika" mierzy się z koszmarem. Nie może milczeć, to obrzydliwe
Kamila Boś, uczestniczka 8. sezonu "Rolnik szuka żony" ujawniła, że od roku zmaga się z poważnymi problemami. Dopiero teraz mogła powiedzieć o okropnych, jeżących włosy na głowie wiadomościach, jakie otrzymuje. Ich źródłem jest konkretna osoba. Sprawa trafiła już do odpowiednich służb, ale właśnie na drodze pojawiły się dodatkowe, nieoczekiwane troski.
Kamila Boś w 8. sezonie "Rolnik szuka żony" dostała rekordową liczbę listów, ale nie znalazła miłości. Piękna, blondwłosa rolniczka, nazywana "królową pieczarek" - bo to je właśnie hoduje w Starej Kornicy na Mazowszu - w ostatnich miesiącach nie może opędzić się od trosk.
W styczniu na gospodarstwie Kamili doszło do pewnej awarii na hali produkcyjnej, która mogła doprowadzić do uszkodzenia plonów pieczarek. Nawet niedawny urlop na Bali nie upłynął całkiem beztrosko - koleżanka, z którą na nim była, została ugryziona przez małpkę, co ze względów bezpieczeństwa skończyło się wizytą u lekarza.
A jednak te trudności to nic w porównaniu z tym, o czym właśnie opowiedziała na Instagramie. Sprawa trwa już od około roku, ale z pewnych powodów dopiero teraz ujawniła jej szczegóły. Chodzi o pewnego mężczyznę, który - delikatnie mówiąc - nie chce jej dać spokoju.
Boś pokazała dzisiaj zdjęcia sprzed budynku sądu. To tam miała odbyć się pierwsza rozprawa, związana z mężczyzną wysyłającym niepokojące wiadomości. Niestety została ona odroczona na inny termin. Kamila jest wyraźnie podłamana - człowiek ten specjalnie zakłada kolejne profile, by uprzykrzyć jej codzienność.
Pierwsze spotkanie w sądzie miało odbyć się już w styczniu, ale zostało odwołane. Kolejne - z dzisiejszą datą - także zostało zdjęte z wokandy. A uporczywe działania nie ustały.
Zdecydowała się przerwać milczenie, bo wie, że za kilka miesięcy, kiedy odbędzie się odłożona rozprawa, znów będzie musiała przeżywać wszystko na nowo. Rolniczka nie tylko przekazała, na jakim etapie jest sprawa, którą już dawno zgłosiła na policję, ale też ujawniła treść niektórych wiadomości i komentarzy, które otrzymała.
Kamila przyznała teraz na Instagramie, że czas oczekiwania na rozprawę był dla niej wyjątkowo trudny. Nie stresowała się - towarzyszyły jej nieco inne emocje.
"Przez ostatnią dobę miałam takie uczucie obrzydzenia niesamowitego, że nawet odruchy wymiotne, że z takim obrzydliwym człowiekiem muszę się spotkać. Obrzydliwym do granic możliwości" - ogłosiła Boś.
W wiadomościach, które przychodziły, pojawiały się przeróżne, niepokojące oświadczenia. Wiele z nich dotyczyło losu jej ukochanego pieczarkowego gospodarstwa, które od lat prowadzi z takimi sukcesami.
"Pilnuj swoich hal pieczarkowych, nie chcesz, żeby zostały spalone, bo różni są ludzie" - brzmiała enigmatyczna, ale bardzo znacząca wypowiedź.
Co gorsza, bardzo podobnie brzmiały treści dotyczące jej samej. Pojawiały się sugestie, że jest obserwowana, co już brzmiało naprawdę poważnie.
"Jeden telefon wykonam [...]. Będą cię obserwować, pilnuj się, jak wychodzisz ze swojej firmy wieczorem" - czytamy słowa, pokazane przez Kamilę.
Zobacz też:
Rafał z "Rolnika" przerwał milczenie ws. Dominiki