Klaudiusz Sevković szczerze o reaktywacji "Big Brothera". Jest tylko jedno "ale"
Klaudiusz Ševković (znany z programu "Big Brother") udzielił szczerego wywiadu, podczas którego rozliczył się ze swoją przeszłością. W trakcie rozmowy wyznał, że nie lubi ciągle powtarzać tych samych historii, dlatego ma wielkie nadzieje, co do ponownego spotkania z uczestnikami. Ku zadowoleniu fanów, mogłoby nastąpić już w przyszłym roku... Jest tylko jedno "ale".
Klaudiusz Ševković w 2001 roku wziął udział w pierwszej polskiej edycji reality show "Big Brother". Od tamtego czasu nie zatrzymuje się i pisze książki, został prezesem żeńskiego klubu sportowego i wydał album muzyczny. Prywatnie był żonaty z Angielką Caroline, z którą ma dwoje dzieci: córkę Vanessę i syna Claudio-Tigera. Choć dzięki programowi cieszy się rozpoznawalnością, nie wraca do tamtych dni tak chętnie, jak wielu mogłoby się spodziewać.
"Ja mam wrażenie, że ciągle opowiadam to samo. Jeżeli coś opowiadasz przez 23 lata i wszyscy cię pytają, 'jak było?', 'pamiętasz to?', to czasem mam wrażenie, że ludzi już zanudzam" - wyznał w wywiadzie udzielonym dla Świata Gwiazd.
Mimo to Klaudisz bardzo docenia całe zainteresowanie ze strony ludzi. Zarówno starsi, jak i młodsi widzowie, są jego codziennym źródłem dobrej energii.
"Byliśmy produktem rewolucyjnym, jeśli chodzi o telewizję. Ja się cieszę, że wspominają nas do dzisiaj. Czasem się dziwię, że młodzi ludzie pamiętają nas, tacy, którzy nie mogą nas pamiętać. Jeśli ktoś ma 30 lat dziś, a pamięta program sprzed 23... no to brzdąc!" - śmiał się uczestnik, wspominając oglądalność na poziomie 12 milionów odbiorców.
Klaudiusz Ševković przyznał, że ma nagrania z show na kasetach, ale jeszcze... nie miał okazji ich obejrzeć. O tym, że je w ogóle posiada, przypomniał mu syn, który znienacka odkrył, że tata był uczestnikiem kontrowersyjnego programu.
"Dzwoni do mnie Tiger z Niemiec i ma 'bekę', bo widział, co myśmy tam wyprawiali (...)" - śmiał się.
Klaudiusz Ševković opowiedział, że program znał już z Niemiec i choć nie był przekonany do udziału, bliscy zapewniali, że odnajdzie się w nim jak ryba w wodzie. Co więc zrobił? Na potrzeby reality show przeniósł się do Polski. W Domu Wielkiego Brata mieszkał przez 99 dni, co zapewniło mu piąte miejsce.
"Ja się świetnie bawiłem na castingach tak jak w życiu. Nic się nie zmienia. Byłem naturalny" - mówił, by następnie zastanowić się, czy to właśnie dlatego mógł liczyć na miejsce w formacie i późniejszą rozpoznawalność.
Klaudiusz Ševković podkreślił, że jest chętny na reaktywację lub wyjazd z okazji zbliżającego się 25-lecia pierwszej edycji.
"Ja się dziwię, że nikt tego nie łapie. (...) Trzy tygodnie temu byłem na Florydzie i rozmawiałem z telewizją (...) Oni to samo pytają 'czy chcecie zrobić reaktywację?' A ja mówię 'słuchajcie, potrzebne jest parę kamer, jakiś budżet i robimy program, który będzie hitem' (...)" - otwarcie wyraził chęci.
Na ten moment nikt nie podchwycił pomysłu, ale kto wie. Może po tym wywiadzie spełni się marzenie wielu uczestników...
Czytaj też:
Jego sława już przeminęła. Teraz karierę robi jego córka
"Big Brother" przed laty świecił triumfy. Przypominamy najbarwniejsze postaci show
Gulczas zdradził wielką tajemnicę pierwszego "Big Brothera". "Oni byli w ogóle nieprzygotowani"