Aleksander Sikora wrócił pamięcią do wydarzeń z 2016 roku
Aleksander Sikora dołączył do trendu, podczas którego wspomina się 2016 rok (który miał miejsce już dekadę temu). Przy okazji zwierzył się z kilku przemyśleń. Fani zostawiają pod nimi wiele miłych słów.
"Skoro 2026 to nowy 2016, to zrobiłem 'kopiuj-wklej' kilku wspomnień sprzed dekady. I co widzę? Siebie - w wersji ambitny, zapracowany i przekonany, że spodnie rurki to stan umysłu… (...) Od branżowych rautów po wypasione bankiety Polsatu, na które chodziłem jak do muzeum, nie przypuszczając, że 10 lat później będę tam pracował (@halotupolsat ), a nie tylko podjadał ich catering z bemarów" - pisał prezenter.
Aleksander Sikora o refleksji. Przyznał, czy czegoś żałuje
Przyszedł ten czas na refleksję - głównie w kwestii mody.
"Tamten rok to też podróże. Wiele podróży. Pierwsze wakacje za oceanem. Dominikana (...) Moda? No właśnie... Spodnie rurki z pinrollami (metoda podwijania nogawek*) tak ciasne (...)" - śmiał się dalej.
Aleksander Sikora zaznaczył, że nie żałuje tamtych chwil, bo to właśnie one doprowadziły go do aktualnego miejsca w karierze i życiu.
"Teraz na chwilę poważnie. Wtedy też zostałem wujkiem mojej ukochanej siostrzenicy - i to akurat jest trend, który się pięknie utrzymał. Czy czegoś żałuję? Nie. Bo bez tamtego stylu, tamtych ambicji i tamtych pinrolli (już wiecie co to*) nie byłoby mnie dziś. (...) Elo 2016" - podsumował.
Aleksander Sikora nie zawsze podejmował dobre decyzje. To oni o niego dbali
Co bardzo ważne, Sikora na przestrzeni lat regularnie podkreśla, że choć dziś jest szczęśliwy, to w jego życiu nie zabrakło błędów. Jednym z nich był wybór uczelni.
"Po prostu nie dostałem się na te studia, na które chciałem pójść. Ja chciałem pójść na dziennikarstwo na UJ. (…) Byłem tak nieszczęśliwy, że poszedłem na tę biologię za znajomymi, którzy powiedzieli, że oni idą na biologię i geografię (…). A ja dla towarzystwa stwierdziłem: a dobra, to idę z nimi" - przyznał 30-latek w rozmowie z Ulą Grabowską.
To rodzice dbali o to, by zawsze podążał własną ścieżką i nie zadzierał nosa, gdy na horyzoncie pojawił się sukces.
"U mnie zawsze był konkret. U mnie zawsze rodzice mówili: 'Dobra, fajnie, ale możesz jeszcze nad tym popracować. (…) Fajnie tu wypadłeś, ale byłeś kijowo uczesany'. (…) Ja przez tę krytykę, kiedyś bardzo się obrażałem. Pomyślałem sobie później, że to dzięki temu jakoś mnie tak ustawiło w ryzach rzeczywistości, że ja nigdy się nie odkleiłem (…)" - uzewnętrznił się.
Czytaj też:
Wieści z domów Sikory i Sykut-Jeżyny. Tak wyglądają święta gwiazd Polsatu
Sikora nie wytrzymał miesiąc po "TzG". Nagle rozgadał się o Kaczorowskiej i Rogacewiczu
Sikora ogłosił w sprawie Bursztynowicz. Potwierdził oficjalnie. "Jesteśmy umówieni"








