Hanna Lis martwi się o córkę! Chodzi o COVID-19
Córki są dla Hanny Lis (50 l.) całym światem. Ostatnio zaniepokoiła się po otrzymaniu SMS-a od Julii, która mogła zarazić się koronawirusem.
Córka dziennikarki Julia mieszka na co dzień w Holandii. Tam uczy się i rozwija, a Hanna wspiera ją w tym wyborze.
Dziennikarka opublikowała na Twitterze zapis rozmowy z pociechą, z której wynika, że Julka miała kontakt z osobą chorą na COVID-19. Młoda Lisówna szybko zapisała się na test i oczekuje na jego wynik.
"Niderlandy: moja córka miała kontakt z osobą zakażoną #COVID. Dowiedziała się od urzędnika, który DO NIEJ zadzwonił. W 5 minut umówiła się on-line na test, bez skierowania, z marszu. Wynik po 6 godzinach. W NL wciąż godzina policyjna, do kraju nie wjedziesz bez (-) testu" - czytam na Twitterze dziennikarki.
Gwiazda z oburzeniem wypowiedziała się o procedurach związanych z COVID-19, które panują w Polsce. Hanna Lis podała za przykład właśnie Holandię, gdzie na zrobienie testu na koronawirusa można udać się niemal od razu po zapisie. W naszym kraju wygląda to jednak niestety inaczej...
"Tak działa sprawne państwo. U nas? ZERO contact tracing, RT-PCR tylko na zlecenie lekarza, do PL wjeżdżasz bez testu, a rząd sprowadza nam wariant brytyjski, bo się boi, że suweren będzie "hejtował". No to mamy, to co mamy. Rządzą nami niebezpieczni dla życia nieudacznicy" - napisała dziennikarka.
Hanna ma nadzieję, że wynik córki okaże się negatywny.