Justyna Gradek ujawnia prawdę o swoich operacjach. Już wszystko jasne!
Justyna Gradek (28 l.) ujawnia, dlaczego zdecydowała się wydać 64 tysiące złotych na operacje plastyczne, nie wspominając już o ryzyku i bólu. Jak przyznaje, dopiero niedawno, z pomocą specjalisty, polubiła siebie.
Justyna Gradek ma zaledwie 28 lat, ale już zdążyła całkowicie zmienić swój wygląd. Jak wyznała w jednej z wcześniejszych rozmów z Pomponikiem, na operację powiększenia piersi zdecydowała się, za namową mamy, w wieku zaledwie 19 lat. To nie jedyny inwazyjny i bolesny zabieg, który uznała za niezbędny:
BBL czyli brazylijski lifting pośladków polega na przeszczepie własnego tłuszczu z innych partii ciała w pośladki, uzyskując ich powiększenie i podniesienie. Przez kolejne 4 tygodnie nie wolno siadać (również na sedesie), ani leżeć na wznak, a przez kolejne cztery trzeba używać specjalnej poduszki lub wałka. Powrót do normalnego funkcjonowania jest możliwy po co najmniej 8 tygodniach. Na dodatek to zabieg bardzo kosztowny. Jak ujawnia Justyna:
Czy po tym, jak wszystko sobie zmieniła, Gradek czuje się szczęśliwsza? Jak się okazuje, nie do końca:
Jak przyznaje Justyna, decyzja o inwazyjnych, bolesnych i kosztownych eksperymentach na własnym ciele ma swoje źródło w kompleksach:
Aktualnie życiu Justyny towarzyszy częsty ból. Głównie we znaki daje jej się biust, tak duży, że nawet nie mieści się w numeracji, stosowanej przez producentów bielizny:
Zobacz też:
Alek Baron został ojcem, Jak wyglądają jego córeczki?
Chloe Ferry powiększyła usta. Przesadziła?
Duży wzrost nowych zakażeń. Wiceminister ujawnił dane
***
Więcej newsów o gwiazdach, ekskluzywne materiały wideo, wywiady i kulisy najgorętszych imprez znajdziecie na naszym INSTAGRAMIE Pomponik.pl