Kaja Godek nie będzie już "polować" na Ukrainki. Dostała upomnienie z Ministerstwa?!
Kaja Godek (39 l.) w marcu oddała się akcji kolportażu ulotek "informacyjnych" w języku ukraińskim, które miały "przestrzegać" Ukrainki, przed dokonywaniem aborcji w Polsce. Teraz Ministerstwo postanowiło interweniować w sprawie tych działań, ponieważ kontrowersyjna treść "pro life" może wprowadzać uchodźczynie w błąd. Kaja Godek nie zamierza składać broni.
Kaja Godek jest działaczką ruchu "pro life", która od lat robi co tylko może, by utrudnić i tak nieproste życie kobiet w Polsce. Aktywistka konsekwentnie popiera pogląd całkowitego zakazu aborcji oraz niejednokrotnie w lekceważący sposób odnosiła się do osób ze społeczności LGBT+.
Od połowy lutego trwa wojna w Ukrainie. Wschodnie media od dłuższego czasu informują, iż tragiczne wydarzenia za sąsiednią granicą to nie tylko zniszczone doszczętnie miasta i mordy na cywilach, ale również gwałty na kobietach i dzieciach.
Zgwałcone kobiety, którym udało się przedostać z Ukrainy do Polski, nie będą miały łatwego dostępu do legalnej aborcji w naszym kraju, z racji prawnych, z czego mogą sobie nawet nie zdawać sprawy - w Ukrainie aborcja jest legalna do 12 tygodnia ciąży.
Dzięki "pro life'owej" działalności Kai Godek w Fundacji Życie i Rodzina część poszkodowanych Ukrainek dowiedziała się, że "aborcja to najgorsza zbrodnia". Aktywistka wyraźnie nie mogła przepuścić takiej okazji, jaką jest konflikt zbrojny na wschodzie, by nie propagować swojej ideologii.
W połowie marca organizacja Godek ruszyła z akcją rozdawania ulotek w języku ukraińskim, które miały "uświadomić Ukrainki", z czym wiąże się zabieg przerywania ciąży w Polsce.
Na rozpowszechnianych materiałach, jak to w zwyczaju ma Fundacja Życie i Rodzina, nie zabrakło drastycznych zdjęć płodów oraz straszenia konsekwencjami prawnymi po dokonaniu aborcji. Z ulotek można dowiedzieć się m.in. że: "Polska chroni życie dziecka", a medyk, który dokonałby zabiegu przerywania ciąży "podlega karze więzienia do 8 lat".
Ku zaskoczeniu samej Kai, Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej zainterweniowało w sprawie antyaborcyjnych materiałów. W przygotowanych przez fundację ulotkach nie ma słowa o możliwości przerywania ciąży w Polsce, jeśli kobieta została zgwałcona. W tej kwestii resort zdrowia zarzuca fundacji nieścisłości, dlatego aktywistka miała otrzymać pismo w tej sprawie z Ministerstwa tuż przed Wielkanocą.
Nie trzeba było długo czekać na reakcję aktywistki, która stanowczo nie zgodziła się z reakcją resortu . Podczas konferencji prasowej jeszcze raz wyraziła jasno swoje poglądy:
Fundacja Życie i Rodzina idzie w zaparte i nie zamierza w żaden sposób pomagać poszkodowanym Ukrainkom, choćby za pomocą udzielania rzetelnych informacji.
Kaja Godek urodziła się 2 maja 1982 roku w Warszawie. Choć z wykształcenia jest anglistką, życie poświęciła działalności antyaborcyjnej i anty LGBT+. Reprezentuje Fundację Życie i Rodzina
Mężem działaczki jest Jan Godek. Para ma troje dzieci: dwie córki i syna z zespołem Downa. Obecnie czeka na narodziny czwartego dziecka.
Kaja Godek wygrała "Bzdurę Roku 2020" przez swoją wypowiedź na temat orientacji seksualnej: "Nie ma czegoś takiego jak orientacja [seksualna]".
Zobacz też:
Kaja Godek w ciążowej sesji zdjęciowej niczym Rihanna? Aktywistka "pro-life w praktyce"
Rubikowie z dziećmi ubrani w takie same stroje tańczą do rytmu. "Fiki miki na Waikiki"
Pomagajmy Ukrainie - Ty też możesz pomóc!