Katarzyna Sobczyk pozwoliła ujawnić to siedem lat po jej śmierci! Skrywała mroczny sekret!
Legendarna piosenkarka, Katarzyna Sobczyk (†65 l.) u progu kariery musiała podjąć dramatyczną decyzję. Tego błędu nigdy sobie nie wybaczyła...
Przed śmiercią w lipcu 2010 roku Katarzyna Sobczyk udzieliła szczerego wywiadu, ale zastrzegła, żeby tej mrocznej prawdy nie ujawniać przez siedem lat.
Dopiero teraz dowiadujemy się o dramacie, przez jaki przeszła 18-letnia dziewczyna, która wylansowała przeboje: „Trzynastego” czy „O mnie się nie martw”.
Gwiazda przyznała się bowiem, że dokonała aborcji!
"Byłam w ciąży, z saksofonistą. Bardzo go kochałam i on mnie wtedy też kochał. Powiedział: 'Fajnie, będziemy mieli dziecko'. Niczym się nie przejmuj, tylko jeszcze zaśpiewaj w Opolu. Zaśpiewałam i za piosenkę: 'Nie wiem, sama nie wiem, czy to warto kochać ciebie' dostałam nagrodę. Był 1965 rok. A potem on zaprowadził mnie do lekarza i usunęliśmy tę ciążę. Byłam w takiej rozpaczy, płakałam dzień i noc, gorączkowałam, umierałam prawie. Ale Bóg pozwolił mi przeżyć" – wspominała chora na raka piersi piosenkarka, gdy była już w ursynowskim hospicjum.
Opowiedziała też, jak bardzo żałowała, że zanim poszła do lekarza nie zwierzyła się najbliższym.
"Kiedy przyznałam się mamie, powiedziała: 'Córcia, co ty zrobiłaś, przecież ja bym ci to dziecko wychowała, pomogłabym ci'. Ale było za późno. Wiesz, że ten dzieciaczek śni mi się? Wyciąga rączki: 'Mama, mama'. Budzę się na poduszce mokrej od łez" – wyznała Sobczyk.
Po usunięciu ciąży rozstała się z ojcem nienarodzonego maleństwa.
"Moja wielka miłość minęła. Została krzywda. Nie mogłam z nim być, bo on nie chciał dziecka" – opowiadała artystka.
Dostała jeszcze jedną szansę od losu, ale znów ją zmarnowała. W 1975 roku urodził się jej syn, Sergiusz Fabian Sawicki (†38 l.). Najpierw oddała go na wychowanie przyjaciołom, a gdy miał 17 lat, wyjechała do Ameryki. Wróciła w 2008 roku, by leczyć nowotwór. Wtedy też pojednała się z jedynym dzieckiem.
Sergiusz miał do niej ogromny żal, że go opuściła, ale przebaczył jej.
Jako gitarzysta i kompozytor planował z mamą wspólny projekt. Kasia do końca wierzyła, że wyzdrowieje, lecz choroba okazała się silniejsza. Pogodzonej z Bogiem piosenkarki śmierć nie przerażała. Mówiła o pragnieniu spotkania ze Stwórcą.
"W raju wszystko cię cieszy, wszystkie grzechy masz odpuszczone. Nic cię nie boli. I spotykasz znajomych, spotykasz Boga. Tak bardzo się cieszę, że Go mam. Nie wiem, jak szybko tam trafię. Czuję, że zanim uzyskam wybaczenie, minie dużo czasu" – mówiła i miała nadzieję, że jej historia będzie przestrogą dla innych kobiet.
***