Miłosz Kłeczek nieoczekiwanie zniknął z anteny TVP. Teraz wyjaśnił, co się z nim dzieje
Informacje o zakończeniu współpracy pomiędzy Miłoszem Kłeczkiem a Telewizją Polską pojawiły się w mediach już parę tygodni temu. W międzyczasie dziennikarz przestał jednak pojawiać się na antenie. W mediach społecznościowych postanowił wyjaśnić, jaki jest powód jego nieobecności.
Miłosz Kłeczek swoją karierę w mediach zaczynał jeszcze w 2012 roku, gdy był jeszcze studentem prawa i politologii. Wtedy to udało mu się dostać na staż do pierwszego programu Polskiego Radia, skąd szybko przeszedł do TVN i pracował jako reporter stacji TTV oraz TVN Meteo.
Prawdziwą gwiazdą stał się jednak dopiero kilka lat później, gdy dołączył do redakcji TVP Info i został reporterem sejmowym. Miłosz Kłeczek szybko został jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy "dobrej zmiany" i prowadził takie programy jak "Strefa starcia" i "Arena poglądów".
Nad dziennikarzem zawisły jednak ciemne chmury - wszystko z powodu nadchodzących zmian na Woronicza.
Niedawno plotki na temat zwolnienia reportera potwierdziły Wirtualne Media.
"Portal Wirtualnemedia.pl ustalił nieoficjalnie, że Miłosz Kłeczek porozumiał się co do zakończenia współpracy z TVP z dniem 16 grudnia. Nie jest zatrudniony w spółce na etacie, ma z nią umowę jako jednoosobowa działalność gospodarcza" - czytamy na stronach serwisu.
Miłosz Kłeczek zniknął jednak z sejmowych korytarzy już dużo wcześniej. Zapytany przez jednego z fanów w mediach społecznościowych o powód nieobecności, dziennikarz TVP Info wytłumaczył, że nie pojawia się w pracy z powodu przeziębienia.
Chwilę wcześniej na jego profilu pojawiła się inny wpis:
"Jestem w biegu, więc krótko. Zostaję do końca" - poinformował dziennikarz.
Wszystko wskazuje jednak na to, że już niebawem współpraca Miłosza Kłeczka z Telewizją Polską dobiegnie jednak końca. W ubiegły weekend goszczący w studiu programu "Woronicza 17" senator Jan Filip Libicki zasugerował przed kamerami, że prawdopodobnie ostatni raz spotyka się z dziennikarzem na Woronicza:
"Ja najpierw złożę pewną deklarację. Przyszedłem tutaj dla naszych widzów, dla moich kontrdyskutantów, ale przyszedłem w sposób szczególny dla pana redaktora Kłeczka, ponieważ uważam, że to jest nasza ostatnia wspólna niedziela w tym programie. Myślę, że już raczej pana tutaj nie spotkam" - przyznał polityk.
"Pan nie będzie mi mówił, czy będę, czy nie będę tutaj pracował. Od tego jest mój dyrektor albo prezes TVP" - odparł nerwowo prowadzący.
Mimo wszystko wygląda jednak na to, że zmiany personalne w Telewizji Polskiej są jedynie kwestią czasu.
Zobacz też:
Mariola Bojarska-Ferenc chce wrócić do TVP. Już się odchudza
Holecka miała poprowadzić ostatnie wydanie "Wiadomości". Na ekranie ukazała się... Lewandowska
Michał Szpak obnażył potworne kulisy pracy w TVP. Wyjawił, co mu robili za kulisami