Olga Bończyk dopięła swego. Zbigniew Wodecki byłby szczęśliwy!
Olga Bończył (50 l.) oddała hołd ukochanemu przyjacielowi Zbyszkowi Wodeckiemu (†67 l.).
Do Torunia jechała z mocno bijącym sercem. Ale kiedy usłyszała oklaski i pierwsze znajome melodie, poczuła, jakby cofnął się czas i za chwilę zabrzmi głos jej największego przyjaciela.
Niestety, Zbigniewa Wodeckiego nie ma już z nami od ponad roku. Podczas tegorocznego, XIV już Festiwalu Twórczości Niezapomnianych Artystów Pejzaż bez Ciebie, poświęconego zmarłemu przedwcześnie artyście, pojawiły się za to największe gwiazdy. Wśród nich także Olga Bończyk, w pięknej czerwonej sukni.
I nie tylko śpiewała, ale też ze łzami w oczach myślała o ich wyjątkowej przyjaźni.
- Zbyszek mówił, że nie spotkał do tej pory osoby, z którą śpiewałoby mu się tak dobrze jak ze mną. Planowaliśmy wspólne koncerty, projekty i piosenki. Zbyszek bardzo poważnie o tym myślał, pisał w domu sporo rzeczy dla nas - opowiadała jakiś czas temu w radiu.
Nic więc dziwnego, że śmierć Zbigniewa Wodeckiego tak mocno ją dotknęła. Bliscy znajomi piosenkarki wiedzą, w jak głębokiej była żałobie. Nie ukrywała, że zawalił się jej świat. Ale jeszcze bardziej bolało, gdy nie zaproszono jej latem do Krakowa na pierwszy festiwal poświęcony Wodeckiemu, a jego piosenkę "Chwytaj dzień", która miała być przeznaczona dla niej, zaśpiewała Kayah (51 l.).
- Pomimo prób, nalegań i powoływania się na wolę Zbyszka nie udało się tego zmienić. Może pośpiewam z nim, jak dołączę za jakiś czas do niego - wyznała rozgoryczona aktorka.
Zaproszenie do koncertu, który mogliśmy obejrzeć 1 listopada, to jej małe zwycięstwo.
***
Zobacz więcej materiałów: