Piotr Zelt czuje się oszukany przez "Wiadomości"! Chodzi o materiał kpiący z Kingi Rusin!
Piotr Zelt (51 l.) wypowiadał się w materiale w bardzo nieprzychylny sposób o Kindze Rusin (48 l.). Teraz wyjaśnia, że został wprowadzony w błąd, a jego wypowiedź zmanipulowano...
Niedzielny materiał "Wiadomości" TVP wywołał w sieci ogromną burzę.
Reporter Maciej Sawicki postanowił wyśmiać zachowanie Kingi Rusin na imprezie u Beyonce i Jaya-Z (sprawdź!).
Zdjęcie dziennikarki TVN z wychudzoną Adele obiegło media na całym świecie. W Polsce wielu zaczęło Kingę krytykować za brak dyskrecji.
Gwiazda odpiera jednak ataki i tłumaczy, że był to "reportaż insiderski", a sama Adele (posłuchaj!) zgodziła się na wspólną fotkę.
"Aferę" z Rusin postanowiły wykorzystać "Wiadomości", by zaatakować konkurencyjną TVN. Wytknięto wpadki pracowników tej stacji i to z kilku lat.
Branża uznała to za bardzo nieprofesjonalne zachowanie. Sama Kinga oznajmiła, że zamierza w tej sprawie złożyć pozew.
W materiale wypowiadał się m.in. Piotr Zelt. Okazuje się jednak, że aktor nie wiedział, do jakiego materiału trafi ostatecznie jego wypowiedź.
Gwiazdor nie ukrywa, że był w szoku, gdy obejrzał materiał o Kindze.
"Zostałem oszukany od początku do końca. Maciej Sawicki, który jest autorem materiału, zadzwonił do mnie z propozycją wypowiedzenia się, jak to ujął, do materiału life-stylowego. Nie powiedział mi, że chodzi o "Wiadomości". Mówił za to, że chodzi o lekki i miły komentarz ws. zamieszania wokół Kingi Rusin.
Przystałem na to sądząc, że będę głosem przeciwwagi. Jednocześnie zakładając, że ktoś inny odda swój krytyczny głos" - oburza się aktor w rozmowie z Wirtualną Polską.
Piotr tłumaczy, że miał dobre intencje i nie miał na celu atakowania Rusin.
"W swojej wypowiedzi broniłem Kingi. Mówiłem m.in. o tym, że dziwi mnie, że ludzie są skłonni do takiego krytykowania innych. Że leży w ludziach zazdrość. Bo krytykują i wyśmiewają, a tak naprawdę sami tęsknią za kolorowym życiem. Dlatego powtarzam raz jeszcze, moja wypowiedź w całości podyktowana była dobrymi intencjami.
Owszem, miałem wątpliwości co do medium, dla którego się wypowiadam, ale sądziłem, że w tym temacie nie ma zagrożenia. A jednak powstało coś tak obrzydliwego, jak ten wczorajszy materiał" - dodaje.