Sebastian Karpiel-Bułecka trafił do szpitala i usłyszał diagnozę. Co z jego nogą?
Sebastian Karpiel-Bułecka (40 l.) mimo bólu nie zapomniał o dawnym przyjacielu. Pechowo złamał nogę, ale dotrzymał danego słowa.
Jak co roku zima ściąga w góry miłośników białego szaleństwa. Popularny piosenkarz Sebastian Karpiel-Bułecka, zakopiański góral z urodzenia, też postanowił pokazać swojej półtorarocznej córeczce Antosi uroki białego szaleństwa.
Zabrał ją i jej mamę, byłą Miss Polonia Paulinę Krupińską (29 l.), do stylowego, drewnianego domu w Kościelisku koło Zakopanego, który sam zaprojektował i wybudował. - Kocham góry - podkreślał zawsze.
Miłością zaraził urodzoną w Warszawie partnerkę, która nie wyobraża już sobie zimowego wypoczynku gdzie indziej. Codziennie ciepło ubierała Antosię i woziła ją na sankach do Doliny Chochołowskiej. Zdjęcia z eskapad umieszczała w internecie.
W tym samym czasie Sebastian szalał na nartach. Ani jemu, ani pani Paulinie nawet przez myśl nie przeszło, że mogłoby coś się stać. Wszak każdą górę zna jak własną kieszeń! A jednak...
Wystarczyła chwila nieuwagi. Muzyk upadł i poczuł potworny ból w nodze! Nie był w stanie ruszyć się o własnych siłach. Trafił do szpitala. Gdy lekarze prześwietlili bolącą prawą nogę Sebastiana, okazało się, że jest złamana.
- Taka sytuacja: góry, narty, śnieg, jedna, jedyna skałka i koncert na siedząco - napisał potem w internecie.
O co chodziło? Muzyk wcześniej zobowiązał się wystąpić w koncercie zorganizowanym na rzecz swojego przyjaciela, Andrzeja Brandstattera. Ten założyciel legendarnego zespołu góralskiego "Krywań" od pewnego czasu choruje na stwardnienie rozsiane.
To wielki autorytet dla Bułecki. I wzór. Na jego piosenkach się wychował. Andrzej Brandstatter przed laty przeżył wielki dramat rodzinny. Stracił 11-letniego synka. Śmiertelnie potrącił go pijany kierowca. Chłopiec zapowiadał się na utalentowanego muzyka. Andrzej Brandstatter wtedy założył fundację Pro Artis, która skupia utalentowane dzieci z całej Polski i pomaga im rozwijać artystyczne pasje.
Sebastian Karpiel-Bułecka nogę złamał, ale słowa danego tak dzielnemu przyjacielowi nie mógł! O kulach i na środkach przeciwbólowych zasiadł na krześle ustawionym na scenie i zaśpiewał z zespołem "Zakopower".