Steczkowska o chorobie
"Rak rozpanoszył się w mojej rodzinie... To trwa już dłuższy czas. Ale wygramy" - mówi Justyna Steczkowska (39 l.).
Piosenkarka na swojej stronie internetowej zamieściła oświadczenie, w którym przesunięcie premiery nowej płyty wyjaśniła "przykrymi zdarzeniami w jej życiu":
"Przyszedł czas, kiedy muszę się skupić na rzeczach innych niż muzyka. To moje głęboko prywatne sprawy, dlatego nie chciałabym się rozpisywać zbyt dużo na ten temat" - napisała.
W wywiadzie dla "Gali" powróciła do tematu. Jak mówi, nie zamierza się poddawać.
"Najgorsze już za nami i do mety jeszcze kilka metrów. Poza tym dzieją się też piękne rzeczy, które nadają życiu głęboki sens".
Wokalistka nie chce zbyt wiele mówić o chorobie. Jest zdania, że tylko chory ma do tego prawo.
Jak ona sama to znosi? Przede wszystkim nie zamierza robić z siebie cierpiętnicy. Nie zastanawia się, dlaczego właśnie ją to spotkało. Siły szuka w sobie, a jak słabnie, zaczyna śpiewać.
"Nie mam do nikogo o nic pretensji i żalu, że przyszło mi się z tym zmierzyć. Raczej staram się pomóc tym, których spotykam na szpitalnych korytarzach. Widzę ich trudną codzienność" - podkreśla na łamach magazynu.
Uważa, że cierpienie innych wzbudza szacunek i głębokie współczucie, gdyż ta choroba często "przywala ludzi do ziemi", bo wydaje się nie mieć końca.
Życzymy powrotu do zdrowia!