Reklama
Reklama

Sylwia Peretti podjęła radyklane kroki po śmiertelnym wypadku syna. Pilne wieści z Krakowa

Sylwia Peretti kilka dni temu usłyszała najgorszą wiadomość w swoim życiu - jej syn Patryk zginął w nocnym wypadku w centrum Krakowa. "Królowa życia" nie ukrywała, że jej jedynak ma niebezpieczne hobby i uwielbia szybkie samochody. W aucie podróżowali z nim jego trzej koledzy, którzy także ponieśli śmierć na miejscu. Do tej pory Sylwia nie zabrała głosu w tej sprawie, ale jak się okazuje, podjęła radykalne kroki po tym, gdy wypadek jej syna stał się głośny na całą Polskę. Nie miał innego wyjścia...

Kilka dni temu Polską wstrząsnęły informacje o tragicznym wypadku u stóp Wawelu. W nocy z piątku na sobotę zginęło czterech młodych mężczyzn, którzy roztrzaskali się pędzącym samochodem na murze.

Krakowski magistrat zdecydował się na udostępnieniu nagrań z monitoringu, na którym dokładnie było widać, z jaką prędkością pędzili i jak nocny rajd tragicznie się zakończył. 

Wypadek w Krakowie. Syn Peretti nie żyje

Strażak, który był na miejscu zaledwie cztery minuty po zdarzenie wyznał, że czegoś takiego jeszcze nie widział.

Reklama

Gdy okazało się, że jednym z pasażerów jest Patryk Peretti, syn gwiazdy "Królowych życia", sprawa stała się jeszcze bardziej medialna. 

Menedżer Sylwii potwierdził, że Patryk faktycznie nie żyje, ale zapewniał, że to nie on prowadził auto.

"Tak, to potwierdzona wiadomość. Dzisiaj o 3 w nocy Patryk jako pasażer samochodu zginął w tragicznych okolicznościach. Jest to tragedia dla Sylwii i dla nas wszystkich. To się zdarzyło dosłownie przed chwilą… Patryk nie kierował, miał doświadczenie. Stracili panowanie nad samochodem. Okoliczności tragedii cały czas są ustalane" - wyznał menedżer Peretti.

Policja jednak dość szybko zweryfikowała te informacje i podała, że to jednak młody Peretti siedział za kierownicą. 

Syn Sylwii był znany z zamiłowania do szybkich aut i nocnych rajdów. W mediach społecznościowych pełno jest wpisów od mieszkańców Krakowa, którzy żółte auto Patryka dobrze znają z nocnych rajdów po ich mieście. 

Ludzie z Krakowa piszą o synu Peretti

"To auto często tak się poruszało po krakowskich ulicach. Dobrze, że nie zabrali ze sobą niewinnych ludzi. Bezsensowna śmierć młodych ludzi, którzy myśleli ze są bogami. Niestety jak widać, bogate dzieciaki życia nie kupią. Współczuję pani Peretti i pozostałym rodzicom.

"Często niestety widziałem, co to żółte renault wyprawiało na drodze, stwarzając zagrożenie dla innych i niestety przy całym tragizmie tej sytuacji powiedzenie, że kto sieje wiatr zbiera burzę jest jak najtrafniejsze" - pisali ludzie pod postem na Facebooku zamieszczonym przez małopolską policję.

Tyle punktów karnych dostała Sylwia Peretti. Zabrali jej prawo jazdy

Matka Patryka w jednym z wywiadów też potwierdziła, że syn szaleje nocami po Krakowie. 

"Mój młody ma jedną dużą wadę, że zamiast jechać faktycznie na tor, się wybawić, to, no, niestety śmiga po mieście. Robi to, co ja kiedyś. To zaje****ie głupio, bo mi prawko zabrali przy 98 punktach" - wyjawiła Peretti.

Nietrudno się domyślić, że ludzie postanowili wyrazić swój gniew na jej profilach. I początkowo faktycznie tak było. Skala najwyraźniej była już tak ogromna i sprawiająca ból, że Peretti podjęła radykalne kroki - zablokowała możliwość komentowania czegokolwiek. 

Na razie nie wykonała żadnego ruchu i nie odezwała się do fanów. Nietrudno się domyślić, że gwiazda musi potwornie cierpieć. W końcu Patryk to jej jedyne dziecko, które kochała nad życie...

Zobacz też:

Patryk Paretti nie żyje. Syn Sylwii Peretti z "Królowych życia" zginął w wypadku. Fani ślą kondolencje

Torbicka przeczuwała od dawna. Smutne wieści z domu Grażyny i Adama. TO KONIEC!

"Królowe życia": Syn Sylwii Peretti nie żyje. Zginął w wypadku samochodowym

Bogdan Czyżewski ciągle śpiewa. "Artysta nigdy nie odchodzi na emeryturę!"

pomponik.pl
Dowiedz się więcej na temat: Sylwia Peretti | Patryk Peretti | "Królowe życia"
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama