Urbańska próbuje tego bez skutku od lat. Padły gorzkie słowa: "Ja chyba muszę zmienić kraj"
Polskie preselekcje do Eurowizji zbliżają się wielkimi krokami. Jak co roku konkurs przyciąga wielu zarówno początkujących, jak i doświadczonych wokalistów, którzy marzą o pokazaniu się na międzynarodowej scenie. W przeszłości na castingi kilkukrotnie zgłaszała się choćby Natasza Urbańska, która mocno przeżyła swoją porażkę. "Ja chyba muszę zmienić kraj" - przyznała.
"Eurowizja" dla wielu wokalistów pozostaje niedoścignionym marzeniem. I nie chodzi tu nawet o wygraną czy zajęcie wysokiego miejsca w przeglądzie, co w 1994 roku udało się Edycie Górniak, ale i samo wystąpienie przed międzynarodową widownią. Kilka razy o tę możliwość walczyła chociażby Natasza Urbańska.
Gwiazda trzy razy znalazła się w gronie rodzimych finalistów, dopiero starających się o reprezentowanie Polski w konkursie. W 2006 roku przegrała jednak z zespołem The Jet Set (zajął on 14. miejsce w półfinale i nie przeszedł do kolejnego etapu), a w kolejnym - z Isis Gee, która choć dostała się do finału, uplasowała się w nim na przedostatniej, 24. lokacie. W zeszłym roku natomiast celebrytka musiała uznać zwycięstwo Luny, która również szybko pożegnała się z przeglądem.
Jak się okazuje, żona Janusza Józefowicza startowała do "Eurowizji" jeszcze więcej razy. Kiedyś jej piosenka nie przedostała się nawet do pierwszej dziesiątki...
Urbańska nie ukrywa, że występ na "Eurowizji" to jedno z jej największych zawodowych i artystycznych marzeń. Wydaje się, że o jego spełnienie będzie walczyć aż do skutku. Zwłaszcza że parę razy była już o włos od osiągnięcia celu. Teraz wokalistka przyznała, że czasami zbyt mało entuzjastyczny odbiór jej utworów był dla niej trudny do przyjęcia.
"Mam wrażenie, że stworzyliśmy najlepszą piosenkę, jaką posiadam w swojej dyskografii. Ja z (...) ['Let Me Lie' wyprodukowany przez Hotel Torino - przyp. aut.] zgłosiłam się też na preselekcje do Eurowizji, ale wtedy chyba nie byłam zbyt dobrze widziana w telewizji. To były jeszcze czasy poprzedniej władzy i ta piosenka nawet nie przeszła do dziesiątki. I ja nie wierzyłam, że to się wydarzyło. Mówię: 'Ja chyba muszę zmienić kraj. Nie wiem, coś się musi wydarzyć, bo ta piosenka jest megasztosem'" - wyjawiła w rozmowie z RMF FM.
Z jednej strony racjonalnie 47-latka rozumiała, że utwór nie wszystkim musi wpaść w ucho, z drugiej jednak nie ukrywa, że to mocno ją zdemotywowało.
"Oczywiście to jest moje zdanie, gusta są przeróżne i nie wolno z nimi dyskutować, więc szanuję oczywiście, że może komuś się to nie podobać. Ale to był taki cios dla mnie, że z taką dobrą piosenką startuję i nagle podcięte skrzydła. Bardzo to było nie w porządku (...). To, że ta piosenka nie przeszła, było mocne" - podzieliła się swoimi odczuciami.
W tym roku Urbańska miała zamiar zrobić kolejne podejście do "Eurowizji". Pracowała nawet nad jednym utworem, ale że nie była zadowolona z efektu, to ostatecznie go nawet nie zgłosiła. Decyzja ta była świadoma i dobrze przemyślana.
"Nowa piosenka była konkretnie robiona pod Eurowizję. Pod skórą czułam, że to nie jest ta piosenka, a nie ma się co wykładać (...). Jej nie ma, ona leży w szufladzie. Może jeszcze sięgnę po nią, po prostu będę musiała poprzerabiać (...). To rzeczywiście musi być sto procent mnie. Wiem, po co jadę na ten konkurs, z czym jadę i kim ja jestem na tym konkursie" - wyjaśniła.
Celebrytka wciąż nie traci nadziei, że jeszcze kiedyś przyjdzie jej się w nim sprawdzić. Wraz z upływem czasu przestała narzucać sobie jednak zbyt dużą presję w tym kontekście.
"To takie moje niespełnione jeszcze marzenie, chociaż coraz częściej zaczynam zupełnie inaczej o tym myśleć i już coraz mniej się 'ciśnieniuję'" - zdradziła RMF FM.
Zobacz też:
Janusz Józefowicz nieoczekiwanie ogłosił zaskakujące wieści. Czekał na ten moment od wielu lat
Janusz Józefowicz potwierdził radosną nowinę. Jego rodzina niebawem się powiększy
Doniesienia ws. Nataszy Urbańskiej okazały się prawdą. Nagle potwierdziła