Wyszło na jaw ws. Kownackiej. Pod koniec życie odcięła się od wszystkich. Miała swój powód
Właśnie mija 14 lat od jej śmierci, która przyszła zdecydowanie za wcześnie. Gabriela Kownacka była jedną z ulubionych aktorek Polaków. Wielu zapamięta ją przede wszystkim z ciepłą i życzliwą postacią pani Ani w serialu "Rodzina zastępcza". To właśnie na scenariusz tej produkcji mocno wpływała sytuacja zdrowotna aktorki. Pomimo dużego zżycia z członkami ekipy kobieta pod koniec życia kompletnie się od niej odcięła.
Rola w "Weselu" Andrzeja Wajdy - wielu aktorów marzy o takim debiucie, a on właśnie stał się udziałem Gabrieli Kownackiej. W świadomości szerszej publiczności zapisze się jednak przede wszystkim jako Dorota Padlewska-Lindner w "Matkach, żonach i kochankach" czy Anka Kwiatkowska w "Rodzinie zastępczej".
Z drugą z produkcji gwiazda związana była przez niemal dekadę na przełomie lat 90. i 2000. Niestety po 2004 roku, kiedy aktorka usłyszała poważną diagnozę (rak piersi), jej postać często znikała z domu przy ulicy Frezji 15 w Warszawie. Oficjalnym powodem w świecie przedstawionym zwykle bywała delegacja, prawdziwym - postępująca choroba i słaba kondycja aktorki.
Z czasem wydawało się, że po kilkumiesięcznym leczeniu kobiecie udało się wygrać z nowotworem. Poczuła się na tyle dobrze, że wróciła nawet na plan zdjęciowy. Niestety, parę lat później wykryto u niej kolejny nowotwór, tym razem jeszcze bardziej niebezpieczny. Niestety ta choroba zakończyła się dla niej tragicznie.
Kownacka zmarła dokładnie 30 listopada 2010 roku. W uroczystościach pogrzebowych w stolicy uczestniczyło wiele znanych osób, m.in. Maja Komorowska, Joanna Szczepkowska, Ewa Ziętek, Marian Opania, Wojciech Malajkat oraz koledzy i koleżanki z "Rodziny zastępczej", m.in. Piotr Fronczewski czy Jarosław Boberek. Aktor Marcin Hycnar odczytał list pożegnalny w imieniu Jana Englerta - dyrektora Teatru Narodowego w Warszawie, z którym to miejscem była związana w latach 1999-2009.
"Najpierw podziwialiśmy jej talent. A gdy przyszła choroba - również godność, hart ducha i siłę, z jaką walczyła z niesprawiedliwym losem, nie poddając się do końca" - mówił wspomniany Englert.
"Jak piękno umiera, to bardziej boli. Jak każda piękna kobieta, do śmierci się nie nadawała" - dodawał z kolei Jan Nowicki.
Istotnie Kownacka od zawsze zachwycała swoją urodą i niewymuszoną klasą.
"Gabrysia? Była wyniosła. To była taka dama. Jak pojawiała się na planie, to wszyscy mężczyźni się w nią wpatrywali. Była piękną kobietą, ale mnie onieśmielała. (...) Nie wiedziałam, jak do niej zagadać, bo się wstydziłam. 'Boże, taka dama, co ja jej mogę powiedzieć?'. Do końca wzbudzała we mnie takie uczucia: byłam zawstydzona" - przyznała niegdyś Maryla Rodowicz w rozmowie z Pomponikiem.
Wygląda na to, że Kownacka chciała pozostawić po sobie takie właśnie pozytywne wrażenie. To z tego powodu w ostatnich chwilach nie dopuszczała do siebie nikogo z otoczenia.
"Mało kto miał jakieś wieści o Gabrysi. (...) Chciałam też odwiedzić ją w domu, ale ona nie chciała żadnych telefonów. Producentka serialu uprzedziła nas, żeby do niej nie chodzić, bo nikt nie ma tam wstępu. Zawsze była piękna i zapewne nie chciała się pokazać w złej formie" - przyznała wokalistka w wywiadzie udzielonym "Faktowi".
Podobne odczucia miała Laura Łącz, wieloletnia przyjaciółka Kownackiej.
"Odizolowała się psychicznie i fizycznie od wszystkich i wszystkiego. (...) Kiedy przestała być piękną i atrakcyjną kobietą, nie chciała mieć z nikim kontaktu" - potwierdziła smutno w wypowiedzi dla "Angory".
Zobacz też:
Latami kochał się w Gabrieli Kownackiej. Dopiero po jej śmierci ujawnił, że mieli romans
Mrozowska ujawniła to po latach. Tak diagnoza zmieniła "Rodzinę zastępczą"