Znana aktorka wypłakała przez nią morze łez. Po latach wyszło, że winny był kto inny
Dorota Stalińska była w młodości jedną z najjaśniej świecących gwiazd polskiego kina. Po występie w głośnym dramacie "Bez miłości" Barbary Sass aktorka mogła przebierać w propozycjach, którymi obsypali ją reżyserzy. Gdy w 1981 roku wyszło na jaw, że wcieli się w legendarną Ordonkę w filmie "Miłość ci wszystko wybaczy", cała tzw. branża odsądziła ją od czci i wiary, bo reżyser Janusz Rzeszewski wcześniej obiecał tę rolę innej gwieździe, a nawet podpisał już z nią kontrakt.
Do nakręcenia filmowej biografii Hanki Ordonówny - jednej z największych artystek II Rzeczpospolitej - Janusz Rzeszewski przygotowywał się przez kilka lat. Od początku miał swoją wizję Ordonki, a gdy rozpuścił wici, że poszukuje aktorki, która mogłaby się w nią wcielić, zgłosiły się do niego rzesze gwiazd, gwiazdek i epizodystek.
Jedną z aktorek, które marzyły, by zagrać Hankę była Iga Cembrzyńska. I to właśnie ją wybrał Rzeszewski.
To, że ma wielkie szanse zagrać główną rolę w filmie "Miłość ci wszystko wybaczy", reżyser powiedział Idze podczas przypadkowego spotkania w stołecznym SPATiF-ie.
"W pewnym momencie Rzeszewski podszedł do mojego stolika, by oznajmić mi, że widzi mnie w roli Ordonki. Zaprosił mnie na zdjęcia próbne" - wspominała Cembrzyńska w książce "Bilans osobisty" Janusza Minkiewicza.
"Nie zdążyłam podjąć decyzji. Zdecydował za mnie" - dodała.
Iga Cembrzyńska była od lat ulubienicą Polaków. Nic dziwnego, że wiadomość, iż zagra legendarną gwiazdę, błyskawicznie obiegła cały kraj.
"Szybko ukazały się w prasie informacje o moim udziale w tym filmie" - powiedziała po latach w wywiadzie-rzece.
Aktorka, choć wręcz szalała z radości, że wygrała zdjęcia próbne, miała pewne zastrzeżenia do scenariusza.
"Nie zachwycił mnie" - stwierdziła na kartach "Bilansu osobistego" Minkiewicza.
Mimo to Iga zaczęła intensywne przygotowania do zagrania Hanki, uczyła się jej piosenek, obejrzała wszystkie jej filmy, przeczytała wszystko, co kiedykolwiek o niej napisano. Jak mówiła, przez trzy miesiące "żyła Ordonką".
Kilka tygodni przed rozpoczęciem zdjęć do filmu "Miłość ci wszystko wybaczy" Janusz Rzeszewski obejrzał podczas Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni debiutancki obraz Barbary Sass "Bez miłości" i zachwycił się grającą w nim główną rolę Dorotą Stalińską. 27-letnia aktorka spodobała mu się tak bardzo, że zaproponował jej udział w swoim filmie. Doszedł do wniosku, że będzie świetną Hanką.
"Dorota jest to aktorka o ogromnym temperamencie i dużych możliwościach: może równie dobrze zagrać prostą dziewczynę, jak i damę z salonów. A nasz znakomity operator Wiesław Zdort zadba o to, by wizualnie nie odbiegała od pierwowzoru" - ekscytował się swym nowym "odkryciem" Rzeszewski w rozmowie ze "Zwierciadłem".
Dorota Stalińska bez wahania przyjęła ofertę reżysera, choć dobrze wiedziała, że rola Ordonki jest już dawno obsadzona. Tłumaczyła potem w wywiadach, że powiedziano jej, iż Iga Cembrzyńska nie może zagrać, bo podpisała wcześniej umowę z niemiecką wytwórnią i musiała stawić się na planie w Berlinie. Faktem jest, że w 1982 roku Iga wystąpiła w serialu "Hotel Polanów i jego goście", ale zdjęcia do niego zaczęły się, gdy film "Miłość ci wszystko wybaczy" był już na ekranach kin.
Na to, by wyrzucić Cembrzyńską z obsady, nalegał ponoć urażony jej krytycznymi uwagami scenarzysta. Mało kto wiedział, że to Krzysztof Teodor Toeplitz podsunął Januszowi Rzeszewskiemu pomysł, by zamienić Igę na Dorotę.
"Któregoś ranka do garderoby Igi przychodzi reżyser z kierownikiem produkcji i oznajmiają, że w filmie nie zagra. Koniec bajki" - czytamy w książce Aleksandry Szarłat "SPATiF. Upajający pozór wolności".
Decyzję o zabraniu jej wymarzonej roli Iga Cembrzyńska mocno odchorowała. Była w szoku, gdy dowiedziała się, że jednak nie zagra Hanki, bo wymieniono ją na młodszą o 14 lat Stalińską.
"Iga bardzo to przeżywała, a Rzeszewski - porządny człowiek - radził się mnie, co zrobić. Powiedziałam: »Zapłać Idze za cały film«. Jaki był finał, nie wiem" - opowiadała w rozmowie z autorką "SPATiF-u" Ewa Wiśniewska, która przyjaźniła się z reżyserem.
Iga Cembrzyńska w końcu pogodziła się z tym, że nie będzie jej dane wcielić się w Ordonkę.
"Nie żywi urazy do reżysera. Wie, że decyzja zapadła wyżej" - twierdzi Aleksandra Szarłat.
Dorota Stalińska wypadła w roli Ordonówny znakomicie, choć nie odważyła się zaśpiewać piosenek Hanki własnym głosem (partie wokalne nagrała za nią Hanna Banaszak). Hankę zagrała też w kolejnym filmie Rzeszewskiego "Lata dwudzieste... Lata trzydzieste...".
Tuż po premierze "Miłość ci wszystko wybaczy" Iga Cembrzyńska i Dorota Stalińska spotkały się na planie "Krzyku" Barbary Sass, w którym obie stworzyły przejmujące kreacje matki i córki.
Wiele lat później Cembrzyńska przyznała, że fakt, iż odebrano jej rolę Ordonówny, potraktowała jak policzek. Do dziś uważa, że postąpiono wobec niej podle.
"Przygotowywałam się do tej roli całymi tygodniami, miałam uszyte kostiumy, gotowa piosenki. I nagle ktoś zdecydował, że Cembrzyńska nie zagra. Nie i już" - wspominała w wywiadzie z autorem książki "Aktorki. Portrety".
Dorota Stalińska nigdy nie odniosła się do oskarżeń o to, że "ukradła" wymarzoną rolę swej starszej koleżance.
Źródła:
1. Książka "Mój intymny świat. Iga Cembrzyńska w rozmowie z Magdaleną Adaszewską", wyd. 2016
2. Książka J. Minkiewicza "Bilans osobisty", wyd. 2001
3. Wywiad z J. Rzeszewskim, "Zwierciadło" (październik 1980)
4. Książka A. Szarłat "SPATiF. Upajający pozór wolności", wyd. 2022
5. Książka Ł. Maciejewskiego "Aktorki. Portrety", wyd. 2015
Zobacz także:
Znane aktorki rywalizowały o tego samego mężczyznę. W końcu wygrała kochanka
Niepokojące wieści od Doroty Stalińskiej. Aktorka trafiła do szpitala