Joanna Kurowska w podcaście "Zbliżenie. Podcast Mówię Wam" opowiedziała o relacjach z innymi aktorami i atmosferze za kulisami. Aktorka zapewniła, że potrafi dogadać się ze wszystkimi i sama stara się dbać o to, by kolejne dni zdjęciowe upływały w dobrej atmosferze.
"Przynajmniej ja nie mam tak, że mogę powiedzieć: z tym nie gram, a z tym nigdy nie zagram, a temu się nie ukłonię, a temu nie podam ręki. Z nikim tak nie mam. Jestem ze wszystkimi w zgodzie" - podkreśliła Kurowska.
Joanna Kurowska nie znosi gwiazdorzenia. Wprost o zachowaniu aktorów
Dobre relacje z kolegami nie oznaczają jednak, że Joanna Kurowska na wszystko przymyka oko. Aktorka stanowczo wypowiedziała się o osobach, które wraz z wejściem na plan zaczynają podkreślać swoją pozycję. Szczególnie przeszkadza jej sposób, w jaki niektórzy traktują pozostałych członków ekipy.
"Ja w ogóle nie lubię jednej rzeczy u moich kolegów: jak gwiazdorzą. Przychodzą i gwiazdorzą i traktują niżej pewne osoby. Ja tak samo się odzywam do pana, który nosi kable, tak samo do prezesa firmy. Ja nie widzę różnicy. Człowiek to jest wielka rzecz i nie można się tak zachowywać" - stwierdziła.
Kurowska zwróciła uwagę, że osoby odpowiedzialne za makijaż czy włosy również mogą mieć ciężki dzień. Nie widzi powodu, dla którego jej pojawienie się miałoby oznaczać, że od tej chwili wszystko musi kręcić się wokół aktorki.
Kurowska przyznała, że zdarza jej się ponieść emocjom
W dalszej części rozmowy nie próbowała jednak przekonywać, że sama nigdy nie podnosi głosu. Przyznała, że kiedy coś ją zdenerwuje, zdarzają się również przekleństwa. Zapewniła przy tym, że emocje szybko jej przechodzą.
Na przykład nie trzeba było długo czekać. Aktorka opowiedziała o dniu, w którym musiała wstać o czwartej rano, żeby godzinę później pojawić się na planie. Na miejscu okazało się, że poza nią nikogo jeszcze nie ma.
"Przyjeżdżam na plan, wstaję, czwarta rano, jadę, piąta, jestem na planie już, nikogo nie ma. Jak to tak?" - relacjonowała wyraźnie przejęta.
Kurowska nie zostawiła tej sprawy bez reakcji i skierowała pretensje do kierownika produkcji. Jak wynika z jej opowieści, podobna sytuacja później już się nie powtórzyła. Sama nie miała wątpliwości, jak ocenić swoje emocje.
"Ale to było słuszne. To jest słuszny gniew" - podsumowała.

Zobacz też:
Nad morzem doszło do scen z Kurowską w roli głównej. Widok wprawiał w osłupienie
Kurowska nie narzeka na brak ról, ale ma jedną uwagę. "Jest we mnie głębia"








